ELIZA MYTKO – „Ubrać usta w karminowy kolor zmysłów”

 

ELIZA MYTKO

„Ubrać usta w karminowy kolor zmysłów”

Olej na płótnie

120×90 cm

2017


Artystka o sobie i swojej sztuce:

„Kim jestem? Przede wszystkim kobietą, która jest świadoma własnej tożsamości. Czuję, pragnę i obserwuję. Maluję uczucia, a moje obrazy odczarowują świat zmysłów, nadając im ludzkie kształty. Balansuję na granicy jawy i snu, tego, co jawne, a tego, co prywatne, czy wręcz intymne. Fascynuje mnie ciało. Traktuję je jako swoiste medium, bo malując je, opowiadam świat, którego zachłannie doświadczam. Każdy z obrazów ma swój intymny wymiar, jest melanżem kolorów i znaczeń. Jedno, co je łączy to świadoma sensualność i skóra, która milionami receptorów czuje dotyk, zarówno drugiej osoby, ale też słońca czy padającego na nią malarsko światła. W zamyśle czuję również metafizyczny dotyk, a nawet swoisty akt połączenia z Odbiorcą.

Najbardziej interesuje mnie ten moment, gdy struna zmysłów napięta jest do granic możliwości, ale nigdy nie przekraczam granicy. Moje obrazy są erotyczne, ocierając się o wyobraźnię, podszeptują historie. Nie chcę szokować. Moim celem jest igranie ze zmysłami, rozgrzewanie ich do czerwoności, gdyż właśnie moment wrzenia jest tą ulotną chwilą pomiędzy rozchylonymi wargami, a pocałunkiem.

Do malarstwa musiałam dorosnąć, podobnie jak do umiejętności obnażania własnych emocji. Dopiero, gdy pozwoliłam swojej wyobraźni wkroczyć w świat tej niezwykłej magii, którą jest zmysłowość, poczułam potrzebę tworzenia. Jestem samoukiem, maluję dopiero od siedmiu lat, ale wraz z chwilą, gdy namalowałam pierwszy obraz, narodziła się we mnie pasja. Malarstwo stało się moim powietrzem, a każdy obraz nowo narodzonym dzieckiem. Niektóre powstają w bólach, jak przy narodzinach, gdzie mocuję się z upartą materią płótna, chcąc je ożywić własnymi emocjami. Jak Pigmalion kocham każde swoje dzieło, bo w każdym z nich zostawiłam cząstkę siebie.”